Z tej niewiedzy korzystają różni propagatorzy szybkich metod nauczania, opierający swoje metody o niezobiektywizowane teorie. W reklamie rozpowszechniło się NLP (Neuro-Lingwistyczne Programowanie), które wygląda bardziej na system religijnych wierzeń niż naukową koncepcję. Wprawdzie NLP ma wielu zwolenników, należy jednak przypuszczać, że jest to raczej chwilowa moda, a nie technika mająca jakąkolwiek przyszłość.
Niemniej w związku z tym, że sporo reklam odwołuje się do podświadomości (o czym wcześniej pisałem), warto zwrócić uwagę na jeden aspekt, który jest już stosunkowo dobrze przebadany. Chodzi mianowicie o to, że nasza podświadomość nadaje tę samą wartość przekazom pozytywnym co negatywnym. W uproszczeniu można to ująć tak, iż zaprzeczenie „nie” dla podświadomości nie istnieje. Oznacza to w praktyce tyle, że na poziomie podświadomym stwierdzenie „nie będziesz tego robił” ma takie samo znaczenie jak: „będziesz to robił”. Ten fakt ma daleko idące konsekwencje dla przekazu reklamowego.Ile razy można usłyszeć w reklamach, że dzięki temu produktowi nie trzeba już... W ten sposób przekaz na poziomie świadomości zostaje osłabiony na poziomie podświadomości. Właśnie dlatego dobra reklama zakłada unikanie określeń negatywnych i skupia się jedynie na przekazie pozytywnym. Nie należy wskazywać na to, czego konsument nie będzie musiał robić lecz na to, co zyska.