Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że Twoja sytuacja zawodowa mogłaby wyglądać całkowicie inaczej? A może pojawiały się w Twojej głowie pytania, co by było, gdyby...? Albo kiedyś zauważyłeś, że po niemiłej sytuacji odtwarzasz ją sobie, za każdym razem wybierając inne rozwiązanie niż to, które faktycznie miało miejsce? Na pewno tak. Każda z osób mających świadomość i potrzebę rozwoju zadawała sobie podobne pytania. Z czym są one związane? Szefowie i pracownicy mają wzajemne oczekiwania wobec siebie, sposobu traktowania, przekazywania informacji, poleceń, wskazówek, a także możliwości rozwoju i współpracy. Ale po kolei.
Jak to jest w budownictwie?Pracowników branży budowlanej/wykonawczej można podzielić na kilka grup. Na tych, co chcą pracować bezpośrednio na budowie, i na tych, co lepiej czują się w biurze. Na tych, którym największą satysfakcję daje rozwiązywanie problemów technicznych na miejscu, i tych, którzy wolą prowadzić skrupulatne rozliczenia, rysunki i symulacje. Z tych grup z czasem mogą wyłonić się liderzy z odpowiednią charyzmą i pomysłami, którzy albo stają się kierownikami budów, ekonomistami budowy albo liderami zespołów projektowych. Idąc dalej, możemy się spodziewać, że z każdej z tych grup wyłonią się kandydaci do zarządzania większą ilością informacji i chcących nadzorować więcej wydarzeń. Te osoby stają się kierownikami projektów lub biur projektowych.
Pracodawcy w budownictwie natomiast (w sumie nie tylko w budownictwie) dzielą się na wizjonerów, ekonomistów nastawionych na zysk bądź wykonawców czyichś idei, realizujących je z należytą atencją i zaangażowaniem.Nie ma osób, które nie nadają się do pracy, ale są osoby, które wykonują zadania nieodpowiadające ich umiejętnościom i preferencjom. Szansa, że będą robić je dobrze i na dodatek czerpać z nich satysfakcję, jest - delikatnie mówiąc - wątpliwa. Pracownik może myśleć, że nie ma uwag do jego pracy, bo nikogo ona nie interesuje. Jak to się dzieje, że czasem mimo chęci z obydwu stron współpraca się nie udaje albo jej przebieg pozostawia wiele do życzenia? Zupełnie nie przypadkowo w każdej z zaproponowanych przeze mnie grup mogą znajdować się osoby podobne do siebie. Dla przykładu. Grupa pracujących bezpośrednio przy inwestycjach będzie bardziej ekstrawertywna. Uwaga, niekoniecznie jest to tożsame z otwartością. Będą oni łatwiej komunikować to, czego w danym momencie potrzebują. Aczkolwiek nie zawsze w sposób, który pracodawca przyjmuje ze spokojem. Grupa biurowa będzie za to sukcesywnie i skrupulatnie dążyła do zamierzonego celu. Zdaję sobie sprawę, że być może jest to spore uproszczenie, ale z dotychczasowych obserwacji takie wnioski mi się nasuwają.